Przez ostatnie lata, po każdym sezonie grzewczym z obawą czekałam na rachunek za ogrzewanie. Zwyczajowo przychodziło około 500 złotych do dopłaty. Ktoś poradził mi, żeby zmienić grzejniki!
Okazuje się, że spółdzielnia rozlicza nas z użycia ciepła, biorąc pod uwagę ilość żeberek kaloryfera. Krótko mówiąc, im dłuższy kaloryfer, tym większy przyjdzie nam rachunek za ciepło. Oczywiście są też szczytywane liczniki ciepła, ale z nimi nie da się nic zakombinować. Przy okazji remontu zmieniliśmy więc grzejniki na malutkie (ale wystarczające, żeby ogrzać dany pokój), a w kuchni grzejnik jest zakręcony, bo stoi obok niego lodówka.
Gdzie umieścić grzejnik? Okazuje się, że to także ma znaczenie ponieważ grzejnik w łazience jest nieopomiarowany. Zafundowałam sobie więc olbrzymi grzejnik w łazience, który zimą przydaje się do suszenia prania. Na korytarzu nie mam grzejnika więc uchylam drzwi łazienki, aby było i tam ciepło.
Od czasu wprowadzenia zmian nie zdarzyło mi się jeszcze dopłacić do ogrzewania mieszkania, a wręcz przeciwnie, zawsze mam zwrot pieniędzy od spółdzielni!